Wczoraj przeprowadzka o bardzo późnej porze (wcześniej praca…). 90% noszenia sam musiałem oczywiście wykonać – zjeżdzając z tymi wszystkimi rzeczami winda i pakując do samochodu już byłem padnięty. (Samochód przy okazji kombi, cały został zapchany rzeczami – na cholerę mi tyle stuffu?) (chciałbym z tego miejsca jeszcze raz podziękować pewnej Pani za przetransportowanie tego wszystkiego :*). A potem, kiedy wszystko trzeba było wnosić z buta na 4 piętro – na koniec już wymiękałem. Ale jakoś się udało, o dziwo :).
Co do chałupy – masakra w skrócie :) Stara kamienica, o dacie jej budowy możecie mieć wyobrażenie, jak powiem, że włączniki światła nie są wciskane lecz przekręcane – pamięta coś takiego ktoś jeszcze? Syf gemela sodomia z gomorią – i w dodatku w jednym pokoju jeszcze jakaś staruszka mieszka. Na szczęście żadnej umowy nie podpisywaliśmy i jak się ceny na rynku uspokoją znajdziemy mam nadzieję coś ciekawszego. A, i netu prócz roboty nie mam :)
Więc jak widać zabawnie. Ale jak się wyspałem to stwierdziłem, że nawet nie jest tak źle, choć nie zagrzejemy tam za długo miejsca. Sen za to miałem przyjemny, trafiłem piątkę w dużego lotka. Ciężko byłoby mi trafić szóstkę, jak ostatnią liczbą był W51 :)
Well, kupiłem sobie kolejną planszówkę. Zdarzają się gorsze rzeczy